„ Bo ja jestem kobieta pracująca – żadnej pracy się nie boję. ”

O mnie

Down Under ~ Man at Work

     Okres wakacji to czas, podczas którego młodzi ludzie szczególnie chętnie podejmują się prac sezonowych. Obecnie coraz częściej widuje się ogłoszenia na sklepowych witrynach czy internetowych profilach restauracji, pod tytułem: „ Praca szuka człowieka ! ” Dla wielu studentów szansa zarobienia pierwszych własnych pieniędzy jest okazją do przeznaczenia ich na … czy odłożenia na koncie bankowym, zwykle otwartym specjalnie, w celu otrzymywania zarobionego wynagrodzenia. Bez względu na rodzaj podjętej pracy, niewątpliwie każda jest niepowtarzalną szansą na zdobycie umiejętności  funkcjonowania w zespole. To lekcja odpowiedzialności, sumienności i pokory, ale też przeważnie gorzki egzamin z ponoszenia konsekwencji ewentualnie popełnionych błędów.
     Bywa jednak, że w wyniku gorszej sytuacji materialnej część uczniów zmuszona jest do jednoczesnego godzenia nauki z częścią etatu poza letnimi miesiącami czy przerwą między semestralną.
     W dzisiejszym wpisie znajdziecie opis moich siedmiu  pierwszych prac. Co należało do moich obowiązków na każdym ze stanowisk?

tumblr_inline_nl4bqz1grl1r7tklp
1) Serwisant w jednym z popularnych barów typu fast food: maj – wrzesień 2013 r.

Druga klasa liceum. Koniec roku szkolnego i jednocześnie początek mojego pierwszego etatu. Nie ma w moim otoczeniu człowieka zmuszającego mnie do pracy. Od odwodzących mnie wręcz od mojego pomysłu rodziców, otrzymuję kieszonkowe, w pełni wystarczające na podstawowe, dziewczęce zachcianki potrzeby. Nie mam też na utrzymaniu gromadki dzieci i bezrobotnego męża. Nie zostałam sprzedana za wielbłądy. Nawet nie jestem zadłużona. Mam dach nad głową, zawsze pełen brzuch, zupełnie podobnie jak szafę. Zapas kosmetyków, półki po brzegi wypełnione książkami. Uczęszczam na dodatkowe zajęcia z języka niemieckiego i rysunku. Każdych wakacji co najmniej raz wyjeżdżam na południe Polski a nawet poza jej granice. Decyduje się na podjęcie pracy ponieważ chcę spróbować dorosłego życia. Rówieśnicy opowiadają z jakimi rolami mieli już dotąd okazję się zmierzyć, najwyższa pora więc poznać wartość samodzielnie zarobionego pieniądza.
     Do moich obowiązków na serwisie należało między innymi przyjmowanie dostaw i układanie ich w chłodni, uzupełnianie szaf grzewczych, smażenie frytek, składanie kanapek, przestrzeganie czasu przydatności do spożycia, dbałość o czystość urządzeń. Odór kilkakrotnie odsmażanego oleju już w kilka dni po rozpoczętej pracy, na długo przesiąkł moje włosy i skórę dłoni. Za formę rekompensaty można byłoby uznać przyzwolenie, na przygotowywanie sobie w ramach posiłku podczas przerwy, drogich kanapek za kilka symbolicznych złotych i dostęp bez ograniczenia do napojów gazowanych. Przykry zapach był jednak ze mną zarówno w pracy jak i już po jej opuszczeniu. Za zaoszczędzoną z każdej wypłaty kwotę w późniejszym czasie kupuję laptopa.

     Podjęcie się etatu jeszcze podczas trwania szkoły nie byłoby jednak możliwe bez drobnej pomocy mojej ówczesnej wychowawczyni. Klasa do której uczęszczałam cieszyła się niechlubną sławą na tle szkoły. Artystycznie usposobione w niej dusze miały bowiem tendencję do nagminnego opuszczania zajęć już w pierwszej klasie. Chociaż mnie problem ten nigdy nie dotyczył, w ciągu całego roku szkolnego także mnie zdarzyło się nie pojawić. Z początkiem klasy drugiej za punk honoru postawiłam sobie uzyskanie 100 % obecności. Jak zapowiedziałam, tak też zrobiłam…

2) Kasjer w sklepie z akcesoriami do domu, upominkami i gadżetami: dziesięć dni sierpnia 2014 r.
 
     Otwieranie i zamykanie sklepu, aranżacja wystaw, rozliczanie kasy, drukowanie protokołów z terminala, przyjmowanie dostaw i ometkowywanie wykładanego towaru. Na staż mojej pracy w tym miejscu złożyły się dwa, podstawowe czynniki: brak przeszkolenia do pełnionego przeze mnie stanowiska oraz notoryczna nieobecność przełożonego. Czynności związane z gotówką, zdana sama na siebie, wykonywałam " krok pokroku " w oparciu o polecenia zawarte w obszernym segregatorze, mieszczącym się pod ladą.

3) Ekspedientka w sklepie obuwniczym: wrzesień 2014 – marzec 2015 r.

     Dorosłość dziewiętnastolatki uderza do głowy. Średnie wykształcenie zdobyte, 18 lat na liczniku też już skończone. Podczas najdłuższych w życiu wakacji, po zakończonym liceum i zdanej maturze wpadam na genialny pomysł: podpisuję kolejną umowę, tym razem najmu, i praktycznie z dnia na dzień wyprowadzam się z domu. W odróżnieniu od pochodzących z niewielkich miejscowości poznanych na studiach znajomych, jako Gdańszczanka, nie jestem utrzymywana poza domem rodzinnym przez rodziców. Od tej pory ceną za niezależność jest konieczność spędzania tygodniowo dwóch popołudni po zajęciach na uczelni oraz całych weekendów w jednym z centrum handlowych. Pomimo skromnej kwoty, pozostającej mi po opłaceniu pokoju oraz uzupełnieniu lodówki, regularnie staram się odkładać nawet drobne sumy. Brak czasu coraz wyraźniej zaczyna dawać się we znaki. Zaraz, zaraz ! Sama tego chciałaś, więc nie masz teraz prawa mieć pretensji do nikogo innego jak tylko do siebie ! Kilka miesięcy wystarcza mi aby zrozumieć, że połaczenie dziennych studiów z pracą na pół etatu nie było słusznym posunięciem. Nie pomaga zmęczenie i pogarszający się stan zdrowia w wyniku ilości nałożonych na siebie obowiązków. Po raz pierwszy przegrwam ze swoimi ambicjami.
     Firma zdecydowała się na wycofanie z polskiego rynku a pracownicy w całym kraju otrzymali wypowiedzenia. Notebooka już mam, pora zrobić prawo jazdy.

4) Doradca klienta w sklepie ze sztuczną biżuterią, akcesoriami do włosów i kosmetykami kolorowymi: marzec  – kwiecień 2015 r.

     Chwilowe stanowisko obok posady w kolejnym już salonie obuwniczym. Pełnię rolę tymczasowej pomocy do czasu zatrudnienia pracownika na miejsce dziewczyny w ciąży. Praca lekka, łatwa i przyjemna.

5) Sprzedawca w sklepie obuwniczym: kwiecień – wrzesień 2015 r.

     Przemieszczam się pomiędzy jedną dzielnicą Gdańska a drugą. Dwie prace? Co to dla mnie ! Ja nie dam rady? Kto, jak nie ty ! No to zobaczymy…
     Polityka firmy wymagała od pracownika między innymi ciągłego pozostawania w ruchu, nawet w momencie braku gości na terenie sklepu. Szybko przekonałam się co czuje chomik… Dzięki kreatywnym złodziejom poznałam też kilka technik rabunkowych.

6) Kelnerka w restauracji: kilkukrotna pomoc w trakcie zakrojonych na szeroką skalę targów.

     Od kilku do nawet kilkunastu godzin na nogach. Znoszenie pustych naczyń, nakrywanie stołów, rozkładanie poczęstunków, polerowanie sztućców, wynoszenie śmieci, zamiatanie i mycie podłóg.
Nadal zastanawiam się jak można było wydać  tyle pieniędzy na iPhona… Okazuje się jednak, że można. Jestem typem człowieka, lubiącego mieć wyrobione przez siebie zdanie. Jego zakup nie przyszedłby mi „ tak łatwo  ”, gdyby nie świadomość samodzielnie zarobionych na niego pieniędzy.

7) Międzynarodowa korporacja, stanowisko specjalisty ds. obsługi klienta z językiem niemieckim w branży call center: październik 2016 – kwiecień 2017 r.

     Bezdyskusyjny skok na głęboką wodę. Szansa na przełamanie paraliżującego mnie dotąd strachu przed mówieniem w paradoksalnie studiowanym przeze mnie języku. Kilkuetapowa rekrutacja. Styczność z potocznym językiem niemieckim w formie ustnej, oraz formalnym w postaci pisemnej. Prowadzenie anglojęzycznej dokumentacji z rozmów, przeprowadzonych z niemieckojęzycznymi klientami. Wysyłanie e – maili. Wprowadzanie zmian w systemach. Międzykulturowe znajomości. Ogromne wyzwanie + jeszcze większa odpowiedzialność = satysfakcja. Praca na słuchawce z wykorzystaniem języka obcego, będącego podstawą do jej wykonywania, to również każdego dnia test cierpliwości i asertywności. Zostawanie po godzinach z powodu narastających zaległości.

     A jak Wy wspominanie swoje pierwsze prace? W jakich sektorach mieliście okazję się sprawdzić?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Inline
Inline